W polskiej branży transportowej do 2022 roku luka związana z brakiem kierowców ma wzrosnąć do 200 000, sięgając 1/4 całego zapotrzebowania w branży.

Sektor transportu i logistyki generuje ok. 6% polskiego PKB. Pełni także istotną rolę pod względem wpływów budżetowych, jednak dynamika zatrudnienia w sektorze wyraźnie nie dotrzymuje kroku rosnącemu popytowi. W 2015 r. skalę niedoboru kierowców zawodowych w sektorze transportu drogowego szacowano na ok. 100 000. Według „Raportu o perspektywach rozwoju transportu drogowego w latach 2020-2030” za blisko trzy lata luka ta będzie już dwukrotnie wyższa. Przy utrzymaniu wzrostu rynku na prognozowanym dotychczasowym poziomie oraz zakładając, że zapotrzebowanie będzie takie samo (20%), całkowity niedobór kierowców w branży sięgnie blisko 200 000 w 2022 r. wobec całkowitego zapotrzebowania wynoszącego ok. 950 000 pracowników. Autorzy opracowania zaznaczają jednocześnie, że problem ten ma wymiar nie tylko ilościowy, ale przede wszystkim jakościowy. Na rynku brakuje bowiem kierowców z odpowiednimi umiejętnościami, które pozawalają na efektywne wykonywanie usług transportowych.

Luka na rynku zatrudnienia w sektorze transportowym to także problem finansowy dla przewoźników. Wynagrodzenia kierowców stanowią największą część struktury. Duże zapotrzebowanie na kierowców prowadzi do wzrostu kosztów płac w branży i wywołuje silną presję na marżę, co w efekcie może spowodować zwiększenie stawek frachtów.

Według danych GUS w 2018 r. w sektorze transportu i logistyki przeciętne wynagrodzenie brutto wzrosło o 5,4%, a w okresie styczeń-sierpień 2019 r. o kolejne 5,6%. Z problemem rosnących kosztów borykają się przewoźnicy w całej Europie. Do wzrostu wynagrodzeń dochodzą rosnące opłaty drogowe, zmienne ceny paliw, a także konieczność coraz wyższych nakładów inwestycyjnych. Dlatego duże nadzieje branża pokłada w rozwoju automatyzacji i technologii, przejawiającej się głównie w rozwoju pojazdów autonomicznych. Dzięki rozwojowi technologii, szacowany spadek kosztów przedsiębiorstw transportowych po 2025 r., może wynieść nawet 28% w porównaniu z rokiem 2016.